Dlaczego się boisz?

Ostatnio pożegnałem bardzo kochaną i bliską memu sercu osobę.

Była msza św. za duszę zmarłej, pochówek w grobie obok najbliższych dla niej osób a na koniec konsolacja w restauracji.

Po smutnych chwilach pożegnania nastąpił poczęstunek i rozmowy z bliskimi osobami z rodziny. Sporo tam nas było, myślę, że około 50 osób. Wielu przyjechało z bardzo daleka.

Tak się składa, że w większym rodzinnym gronie spotykamy się jedynie podczas pogrzebów. Smutne to a zarazem radosne widzieć, że jeszcze są wśród nas żywi i młodzi krewni.

I tak podczas wielu rozmów jedna z moich kuzynek zainspirowała mnie do napisania tego artykułu.

Blog

Tematem był właśnie blog, który realizuję od ponad półtora roku.

Mianowicie powiedziała, że piszę go dla siebie. I myślę jak bardzo się myliła. Dla siebie to ludzie piszą pamiętniki, kroniki rodzinne, robią notatki , zapiski. Jednak kiedy zapis staje się publiczny to on nie jest tylko dla piszącego.

W każdym takim wpisie autor stara się przekazać coś dla potomnych.

Jakąś swoją myśl, jakąś ideę, pokazać jakiś plan działania, pokazać system, w którym się obraca.

Trzeba wiedzieć , że taki wpis żyje po wsze czasy i zawsze ktoś ma prawo do niego zajrzeć w Internecie, w Googlach.

Kto raz przeczyta jakiś artykuł na blogu, zostaje wpisany do autorespondera, który ma za zadanie informować byłego czytelnika, że właśnie autor dopisał coś nowego.

Skoro już o tym wie, to ma prawo go przeczytać, ale nie ma takiego obowiązku. Miło autorowi jest jak ktoś po przeczytaniu dopisze komentarz na temat wpisu.

O dokonanym wpisie autor powiadamia swoich znajomych na facebooku i w innych mediach społecznościowych.

Taką metodą poszerza się grono czytelników bloga.

Jak to bywało dawniej.

W młodości czytałem wiele książek pisanych odcinkami co tydzień.

W ten sposób autor np. Prus, czy Sienkiewicz pisali swoje powieści, które potem zebrane przez wydawcę stanowiły o wielkości dzieła.

Łatwiej było taką odcinkową książką się dzielić z kolegami i jednocześnie tą samą książkę czytało nas wielu, kryjąc ją w szufladzie lub pod zeszytem, chowając ją przed groźnym okiem wychowawcy w internacie, podczas odrabiania lekcji. Taką metodą często zawalało się właściwe lekcje i otrzymywało pałę. Nie polecam. Dziś jest podobnie. Spójrzcie tylko na młodzież , która świata nie widzi tak bardzo wpatrzona jest w komórkę.

Jak to jest obecnie w XXI wieku.

Tu jest właśnie podobieństwo do pisanych odcinkowo książek ale tylko cząstkowe, bo dziś tą samą książkę w jednym czasie mogą czytać setki a nawet tysiące osób jednocześnie. A ważne wydarzenia oglądają jednocześnie miliony ludzi.

Ta przewaga internetowa ma także przełożenie w biznesie.

Pomyśl. Wszyscy ludzie , którzy cokolwiek kupują są powiązani z jakąś siecią. Nawet Ci co kupują tylko w lokalnych sklepikach także, ponieważ sklepikarz aby istnieć na rynku też działa w jakiejś sieci. Dotyczy to całej logistyki. Kupuje w hurtowniach, ktoś to przewozi, ktoś tym steruje, planuje itd.

Żeby nie być gołosłownym dam tylko przykład McDonald’s-a .

Na całym świecie każdy McDonald’s działa w podobnym systemie, ma jednakowy wystrój, jednakowo ubraną i dobraną obsługę, która przeszła takie samo szkolenie. Można jeszcze wymieniać setki podobnych działań w ramach jednej tylko sieci, choćby to, że i produkt wszędzie jest taki sam, wykonany według tej samej receptury.

W każdej branży działa system.

W XXI wieku świat działa według ustalonych dla danej branży – systemów. Jest to wspaniałe osiągnięcie dzisiejszych myślicieli.

Zapamiętaj . Na całym świecie pracują według ustalonych systemów.

Zapamiętaj sobie także, że już w niedługim czasie nie znajdziesz branży, która by w systemie sieciowym nie działała.

Nawet ten, kto będzie czytał te wpis po latach powie, że ten autor musiał chyba być wizjonerem. Coś w tym jest, ale o tym mówią wszyscy znani mówcy .

Dlaczego więc Ty się boisz?

Dlaczego już dziś boisz się tego co nie uchronnie nastąpi w najbliższym czasie?

Skoro wszyscy będą pracowali w sieciach (powtarzam w prawie w każdej dziedzinie) i będą w ten sposób zarabiali, to dlaczego Ty dziś się boisz?

Rękami i nogami bronisz się przed tymi co Cię do takiej pracy zapraszają.

Dla nikogo nie jest za późno, bo kiedyś stanie się to rzeczywistością codzienną.

Dlaczego Ty już dziś nie masz czerpać korzyści z systemu, który niesie ze sobą wiele wspaniałości i możliwości zarabiania?

Boisz się i nie ufasz.

Ja to rozumiem, ponieważ powstaje przy tej okazji wiele firm , które obiecują złote góry a za kilka lat już ich nie ma.

Masz jednak okazje znaleźć taką , która Cię nie zawiedzie.

Przypomnijmy sobie ci którzy pracowali w latach 90 tych w Polsce. Na nasz rynek weszła firma Amway, która liczy już sobie 60 lat i ma się dobrze. Jakie psy na niej wieszali, od najgorszego wyzywali. Firma i jej system ma się dobrze tylko ludzie nie wytrwali i nie dali sobie szansy do końca. Często ulegli pod naporem tych co wiedzieli lepiej.

Mnie zresztą też to spotkało.

Właściciele firmy, w której ja dziś działam też mieli swoje pierwsze kroki w Amway i zarobili tam niezłe pieniądze.

Dlaczego. Tylko i wyłącznie dlatego, że się nie bali, tego co gadali ci mądrzejsi, wszystkowiedzący.

Trochę się rozmarzyłem.

Rozglądając się wśród biesiadników pomyślałem, że gdyby oni wszyscy weszli do mojego biznesu MLM to ja nie wychodząc z tej sali zarobiłbym grubo ponad 50 000zł, firma podrzuciła by mi do własnej dyspozycji nowiutkiego, wypasionego, luksusowego jaguara lub mercedesa . Dostarczyła by mi zaproszenie na wycieczkę po morzu śródziemnym luksusowym statkiem zarezerwowany na październik tylko dla wyróżnionych klubowiczów.

Każdy, dosłownie każdy z tych 50 osób zarobiłby swoje pieniądze w zależności od kolejności rejestracji do biznesu. Wiadomo, że pierwsza osoba zarobiłaby o nieco mniej ode mnie itd.

To jest marzenie możliwe ale nie realne.

Sprawa jest tak obrzydliwie prosta. Zarejestruj się, zaproś 3 osoby. Na tej sali takie osoby były. Proste a zarazem nie wykonalne.

Cud by musiał się stać aby ci ludzie uwierzyli w moje dobre intencje. Większość pewnie natychmiast oburzona by wyszła i jeszcze się na mnie obraziła. Jak mogę coś takiego proponować .

Ludzie bywają oburzeni na Ciebie, że im proponujesz wolność , bezpieczeństwo, lepsze zdrowie, niezły dochód oraz wiele atrakcji, także nowe przyjaźnie. Proponujesz wiele wspaniałych narzędzi, które czynią ten biznes wspaniałym. I za to , że coś takiego proponujesz ludzie są na Ciebie oburzeni, odwracają się.

Mam nadzieję, że nowa generacja młodych ludzi, jeśli tylko wyzwoli się od złych podpowiedzi, zrozumie sens i piękną ideę marketingu sieciowego. Jeśli do tego spotkają godną firmę, która ich nie zawiedzie a ułatwi start w nowe życie, to świat leży u ich stóp.

Oczywiście , moje marzenie z sali, to tylko teoria i nie do zrealizowania z powodu braku zaufania do osoby zapraszającej.

Oczywiście nigdy bym takiej propozycji nie złożył , bo do współpracy potrzebni są ludzie tak samo zaangażowani wierzący w sukces i mający zaufanie. Może to kiedyś się zmieni i będzie odwrotnie, że ludzie sami będą prosić o przyłączenie ich do zespołu.

Powiem, że ja tak właśnie zrobiłem, bo wierzyłem w ideały MLM.

Ja sam poprosiłem o zarejestrowanie mnie do teamu mojego sponsora. Nie znałem go a zaufałem i ufam do dziś. Na dobrą sprawę jesteśmy w tym samym biznesie do końca świata i jeszcze dłużej bo nasze biznesy przejdą na nasze pokolenia.

Jeżeli choć częściowo zgadzasz się z moimi refleksjami, to podziel się swoją opinią w komentarzu. Będzie mi miło a każda podpowiedź będzie cenna także dla innych.

Pozdrawiam Cię serdecznie

Zenon Filipowski

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *