Moi znajomi mają restaurację.

Organizowali w niej bankiety, wesela, komunie, stypy itd. Nadszedł czas pandemii. Restaurację trzeba było zamknąć łącznie z tymi planowanymi imprezami. Na razie na czas nieograniczony

Właściciele wpadli na pomysł aby wykorzystać zaplecze i załogę , będą robić dania na wynos. Na początek dania obiadowe z możliwością rozszerzenia tematyki.

Mogą to być dania we współpracy z innymi firmami specjalizującymi się w produkcji wyrobów. Np. dania kanapkowe dla firm, zupy paczkowane, pierogi czy placki ziemniaczane, naleśniki czy dania z ryżem , kaszą lub makaronem. Możliwości jest wiele.

Problemem jest logistyka i załatwianie formalności.

Załóżmy, że przez te wszystkie tematy przeszli i nadszedł czas na sprzedaż swoich produktów.

To co napisałem to żadna nowość wiele zakładów gastronomicznych już to robi.

Mój pomysł polega na tym aby właściciele zarabiali jednocześnie nie małe pieniądze we współpracy z firmą, działającą na zasadach marketingu sieciowego.

Jednym słowem aby w oparciu o swoją działalność gastronomiczną jednocześnie  budowali swoją sieć.

W systemie marketingu sieciowego klubowicze mają problemy z pozyskiwaniem partnerów klubowych.

Ten temat może załatwić właśnie działalność handlowa.

Jeżeli właściciel gastronomii dla swoich członków w klubie obniży ceny.

Warunek podstawowy to to, że klient zapisze się do klubu właściciela, no i sam właściciel musi być klubowiczem.

Jeżeli klient zrobi aktywność miesięczną w klubie właściciela to ma zapewniony rabat na zakupione produkty 30% (procent umowny). Klient i jego rodzina lub znajomi.

Podsumujmy. Klient ma zakupy dań gastronomicznych po zniżonej cenie, klient może zostać klubowiczem i też zarabiać w klubie właściciela, zarabiają pracownicy bo też mogą zostać klubowiczami i mieć produkty gastronomiczne po obniżonej cenie. Zarabia w końcu właściciel, bo wraz ze wzrostem liczby klubowiczów robiących regularne zakupy w klubie , rosną przychody właściciela gastronomii ( w tym przypadku).

Klubowicz ma to zapewnione w planie kompensacyjnym firmy.

Przykład może być zastosowany prawie w każdej działalności gospodarczej.

Ale to dopiero początek dla właściciela gastronomii.

Jeżeli jesteś zainteresowany to czytaj dalej lub skontaktuj się ze mną albo daj sobie spokój.

W dalszej części dowiesz się jak można rozbudować swoją sieć.

 Szukamy sposobów na pozyskiwanie nowych partnerów.

Nasze działania są dwutorowe. Poprzez bezpośrednie kontakty czyli offline oraz przez Internet czyli online.

W tym miejscu proponuję wykorzystać proponowane wcześniej na moim blogu sposoby.

Prawie w każdym zawodzie możesz wykorzystać metodę, którą pokazałem na przykładzie Pierożków Basi czy Piekarza czy Pani z plackami ziemniaczanymi.

Przecież każdy przedsiębiorca, dużej czy małej firmy, może zaproponować swoim klientom usługi czy produkty z 30% rabatem. (ten procent może być różny).

Oczywiście tylko pod warunkiem, że zostanie twoim klubowiczem w firmie z  jaką ty współpracujesz.

Lekarze, prawnicy, fryzjerzy czy kosmetyczki, sklepikarze, właściciele butików, pizzerie czy restauracje, piwiarnie czy lodziarnie, budowlańcy czy rzemieślnicy, niepełnosprawni czy wolontariusze choćby zwierząt. Każdy może.

 O indywidualnych zawodach nie wspomnę. Duże pole dla studentów, ludzi nauki, wykładowców.

O każdym z zawodów należy rozmawiać indywidualnie.

Pomyśl, że na pewno znasz jakiegoś przedsiębiorcę, którego zaprosisz do swojego biznesu i już oczami wyobraźni widzisz tą kolejkę chętnych do twojego biznesu.

Jeśli ktoś czytał uważnie moje artykuły na blogu to wie, że zapis do twojego klubu nie jest obciążany żadnym urzędem. Komornik nie może mieć żadnego dostępu do twoich zarobków w klubie, całą logistykę firmową wykonuje za ciebie firma – matka.

Ty w twojej klubowej firmie tylko kupujesz i używasz swoje produkty i polecasz je innym.

Na koniec tych rozważań podam kolejny przykład jak można połączyć swoją działalność zawodową  z klubową.

Placki ziemniaczane.

Placki ziemniaczane są tu tylko przykładem.

Miałem kiedyś przyjaciela, którego żona prowadziła sprzedaż placków ziemniaczanych.

Kto prowadzi jakąkolwiek działalność to wie ile potrzebowała trudu aby taką budkę z plackami otworzyć. W skrócie:  to zarejestrowana działalność gospodarcza i podatki, kontrole sanepidu a wcześniej uzyskanie pozwoleń, Opłata za dzierżawę budki, transport od wykonawców placków  a także do odbiorców. I inne. Sporo tego i nie muszę dodawać, że to wszystko kosztowało ją sporo pieniędzy, dodać należy zapłaty dla kucharek. Nie wiele jej zostawało, przynajmniej na początku, bo przecież się zadłużyła i trzeba było długi spłacać.

Kto mnie rozumie to na tym przykładzie widać, że sporo trzeba zainwestować , samemu wszystko ogarnąć, sporządzić raporty finansowe i się z tego rozliczyć przed fiskusem.

Załóżmy, że taką plackarnię masz.

I nagle ktoś ci proponuje coś przeciwnego, co może ułatwić prowadzenie  twojej działalności, choćby z plackami.

Mam na myśli firmę działającą na zasadach marketingu sieciowego.

Zaprosił cię przyjaciel do przystąpienia do klubu. Czytaj uważnie.

Twoim zadaniem jest się zarejestrować . 

Musisz zrobić pierwszy zakup produktów

Dobrze by było teraz pozyskać nowych klubowiczów, partnerów biznesowych w działalności klubowej a najlepiej pierwszych 3 klubowiczów w ciągu pierwszego miesiąca.

Nowi klubowicze mają z tym największe problemy, bo przecież w tak krótkim czasie nie zapoznali się dokładnie z firmą.

Liderzy ci pomogą w tym temacie  ale czas ucieka a o nowych partnerów trudno.

I tutaj się kłania twoja działalność gospodarcza. Zaproś do swojego biznesu klubowego przede wszystkim tych z którymi pracujesz na co dzień. Będą mieli szansę także przy tobie poprawić swoje dochody. Zainteresowani współpracownicy na pewno znajdą znajomych, którzy też by chcieli poprawić swoje dochody.

Ale na ładne oczy nikogo sobie nie kupisz. Dlatego ja proponuję aby ta pani od placków ziemniaczanych wywiesiła napis , że każdy kto zapisze się do jej klubu i wykaże się miesięczną aktywnością, to otrzyma rabat przy zakupie placków . Ja proponuję 30%. To jest procent symboliczny, bo w klubie ty już też kupujesz produkty w swojej hurtowni z 30% rabatem.

Przemyśl to przyszły kliencie np. plackarni. Masz placki z 30% rabatem a dodatkowo zarabiasz w klubie u właścicielki plackarni.

Trochę to wymaga zrozumienia ale dla wszystkich są same korzyści.

Plackarnia

Ona, ma plackarnię i zarejestrowała się do firmy, która działa według systemu jaki opisałem.

Na początku było tak:

Do biznesu klubowego zaprosiła swoich współpracowników. Może to być jej księgowa, kucharki, ludzie od transportu a także ktoś komu hurtowo dostarcza swoje placki (np. restauracja u Anioła) .

Od tej pory Anioł otrzymuje placki po cenie obniżonej np. o 30 %.

Sprzedając je zarabia. Zarejestrował się w klubie pani od placków. Teraz to on sam zaprasza do swojego już biznesu klubowego swoich pracowników, dostawców, odbiorców i konsumentów, którym proponuje już swoje usługi restauracyjne po obniżonej cenie ale tylko dla członków jego klubu.

Zyskał klient bo miał taniej jedzenie, zapisał się do klubu gdzie może dodatkowo zarabiać, zyskali pracownicy bo na ich konto wpływa już obrót pozyskanego klubowicza zyskał właściciel.

Zyskała też pani od placków bo z całego obrotu klubowego Anioła otrzymała swoje pieniądze. Czy Ty to rozumiesz? Czy już kumasz w czym rzecz?

A na tym nie koniec. Bo Anioł ma też swoich znajomych przedsiębiorców z którym kooperuje. Ktoś mu dostarcza warzywa, mięso, napoje itd. Każdy z tych znajomych Anioła jest potencjalnym klubowiczem a także może w swojej profesji wprowadzić zasady jak u Anioła.

Mało tego. Można podzielić się metodą z restauratorem z innego miasta, który zapisując się do klubu Anioła powiela jego metody u siebie.

Tak rośnie sieć i nie ma możliwości jej zatrzymania, ba nawet może przenieść się poprzez znajomych do innych krajów. Nawet do Ameryki.

Plackarnia się w tym czasie rozbudowała. Pani z obrotów klubowiczów w całej sieci otrzymuje odpowiednie gratyfikacje.

W klubie awansuje na wyższe stanowiska. Może wybudować sobie zakład, kombinat plackowy. Stała się bogata i sławna już nie tylko w Polsce.

Potem mogło być tak:

Swoim pomysłem zaraziła wiele ludzi. Pracownicy zadowoleni bo zarabiają przy swojej właścicielce, spore pieniążki i czują się współwłaścicielami jej zakładu. Tylko dlatego, że postanowiła kiedyś podzielić się swoim dochodem ze swoimi współpracownikami i klientami klubowymi. Pani od placków korzysta z usług kosmetyczki czy fryzjerki. One też mogą zapisać się do jej klubu i same powielać system

Korzysta z usług lekarskich , a może ma psa czy kotka i korzysta z usług weterynarza.

Samochody jej czy dostawcze wymagają przeglądów czy napraw. Dlaczego ci właściciele warsztatów nie mają być w jej klubie. Przykładów można mnożyć. Wszystko zależy z kim współpracuje pani od placków.

Czy widzisz jakie otwierają się przed nią możliwości. Ta pani od budki z plackami została właścicielem biznesu o zasięgu międzynarodowym. Przypomina ci to historię McDonald’sa?

To się nie stanie natychmiast ale w przeciągu maksimum 10 lat może się stać. Rozumiesz to? Czy nie warto już dziś zacząć?

Niczego nowego tu nie wymyśliłem. Każdy przedsiębiorca według swego uznania udziela rabaty.

Pomysł polega na symbiozie dwóch biznesów. Tradycyjnego z marketingiem sieciowym. Ale to tylko pomysł na dodatkowy dochód. Skorzystasz lub nie, to twoja decyzja.

Ja jestem do usług.

Jeżeli uważasz, że pomysł mógłby być przydatny tobie, to skontaktuj się ze mną.

Pozdrawiam Zenon Filipowski

www.zenonfilipowski.pl

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *