Mój pierwszy wpis

Moje życie w wielkim skrócie.

Witam Cię serdecznie w moim pierwszym wpisie na blogu.

Dziś opowiem Ci w skrócie moją historię.

Lata młodości

Urodziłem się w 1938roku w Lesznie. Byłem bardzo szczęśliwym oraz kochanym przez rodziców i nie tylko – dzieckiem.

Niestety nadeszły czasy okupacji hitlerowskiej i szybko zostałem pełnym sierotą. Gdy miałem 5 lat umarła moja matka na zapalenie płuc, a gdy miałem 6 lat to hitlerowcy zabrali do więzienia mojego ojca, który był komendantem AK rejonu Leszna i okolic. Byłem mały ale doskonale pamiętam jak gestapowcy zabierali go z domu, a następnie osadzili w obozie zagłady w Żabikowie koło Poznania, gdzie w styczniu 1945 został zamordowany po strasznych katuszach  i spalony. Działo się to krótko przed wyzwoleniem Poznania z rąk okupantów.

Opiekowali  się mną i wychowali mnie rodzice moje matki, przy pomocy wujków i ciotek. Z tytułu obecności mojego ojca w organizacji AK byli szykanowani, sprawdzani i narażani na ogromny stres powodowany przez UB.

Technikum budowlane ukończyłem w Poznaniu. Otrzymałem pracę we Wrocławiu. Po kilku latach wyemigrowałem do Turoszowa, gdzie budowałem elektrownię i obiekty towarzyszące. Rozpocząłem samodzielne życie. Poznałem wielu przyjaciół, angażowałem się także w życie społeczne w Bogatyni. Byłem gospodarzem klubu sportowo- rozrywkowego, który odwiedził zespół Czesława Niemena (wtedy jeszcze Wydrzyckiego)

W tamtych czasach (rok 1963) się ożeniłem i zaczęło się dorosłe życie.

Lubin

Do Lubina przenieśliśmy się z żoną Genowefą w roku 1964, bo firma w której pracowaliśmy rozpoczynała budowę obiektów przemysłowych Zagłębia Miedziowego. Tu otrzymaliśmy pierwsze mieszkanie, potem jeszcze dwa razy się przeprowadzaliśmy, a na końcu wybudowałem własnoręcznie domek, w którym mieszkam do dziś.

Przeżyliśmy z żoną prawie 53 lata, były uroczyste obchody naszego 50 lecia, były medale od prezydenta Komorowskiego, byliśmy bardzo szczęśliwi. Urodził nam się pierworodny syn Piotr (mieszka w Kalifornii – USA i ma dwoje chłopaków – Oskarka lat 9 i Maksymka lat 7) oraz córka Beata (mieszka w Lubinie i ma dwie córki –Karolinę lat 21 oraz Patrycję lat 18 oraz męża Andrzeja Fajfera, z którym obchodzą w tym roku 24 lecie małżeństwa).

Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. Moja żona umarła w zeszłym roku na raka .

Praca w Lubinie

Mając 40 lat rozpocząłem  studia wieczorowe na Politechnice Wrocławskiej oddział Legnica.  Trzy i pół roku wyjęte z życia osobistego z życia rodziny. Ale otrzymałem ten dyplom, nawet z wyróżnieniem. W tych czasach realizowałem największą budowę w Polsce  – Zakłady  Wzbogacania Rudy – Rudna, jako kierownik wielkiej budowy. Podlegało mi wiele firm współpracujących, wiele ludzi z naszej firmy tj. Lubińskiego Przedsiębiorstwa Budowy Przemysłu. Dzięki pomysłom racjonalizatorskim także moim, potrafiliśmy skrócić czas budowy pierwszego etapu prawie o połowę czasu. Możesz sobie wyobrazić tysiące ton stali zbrojeniowej , którą trzeba było zamontować w szalunkach, setki m3 drewna, z którego trzeba było wykonać szalunki, a potem wlać do tego tysiące m3 betonu. Biorąc pod uwagę prymitywne warunki w sprzęcie, mogę powiedzieć, że została wykonana heroiczna robota. A potem ogromne fundamenty pod maszyny no i obudowane to wszystko zostało konstrukcją stalową znowu z tysięcy ton. Potem wstawiano suwnice, maszyny do przetwarzania rudy no i ta pierwsza ruda miedzi, a właściwie już prawie miedź. Daliśmy pracę tysiącom ludzi , którzy przysparzają krajowi wiele miliardów dochodu. Górnicy mają się dobrze, a o budowlańcach nikt tam już nie pamięta.

Wybudowałem w zagłębiu jeszcze wiele obiektów, ale najbardziej cieszy mnie wybudowany Aquapark w Polkowicach, gdzie byłem kierownikiem budowy, pracując w BGHRM.

A potem już emerytura (obowiązkowa – bo firma się rozleciała).

Jeszcze na emeryturze pracowałem w firmie Mitex z Kielc . Budowałem hale sportowe m.i w Ząbkowicach Śląskich i Szczytnej.

Karierę zawodową budowlańca zakończyłem w 2003 roku, kiedy to złamałem nogę i zaczęły się kłopoty ze zdrowiem, pod każdym względem. Długo by tu wymieniać. Po śmierci żony dopadł mnie jeszcze stres, oraz  nerki i na koniec 2016 roku byłem wrakiem, któremu ubyło 15kg., nie mogłem chodzić po schodach, co 15m musiałem przystawać aby złapać oddech itd.

DuoLife.

W styczniu 2017 roku obejrzałem webinar Jacka Stanka o Softmarketingu. Następnego dnia bez dalszych wyjaśnień na bazie pełnego zaufania do Jacka, byłem już członkiem klubu Duolife.

Stała się rzecz niebywała. Od początku, każdego dnia piję suplement diety Dzień/Noc, spróbowałem wszystkie suplementy w płynie (Collagen, Wit C, Chlorofil, Aloes), oraz niektóre suplementy w kapsułkach zwane kierunkowymi. Taką mam naturę, że muszę wszystkiego spróbować, tym bardziej, że mój niemłody już organizm był schorowany, zatruty toksynami, lekami, niewłaściwym odżywianiem, kiedyś także dużo paliłem (nawet 60 papierosów dziennie), nerwową pracą itd.

Jeżeli mam promować suplementy lub jakikolwiek produkt to muszę być do niego przekonany, muszę go lubić i chcieć używać.

Muszę Ci powiedzieć , że kilka dni temu byłem na weselu i z moją wnuczka Karoliną tańczyłem twista i nie tylko to. Wchodzę na 2 piętro bez zadyszki, chodzę na spacery z moim pieskiem Rumkiem, pływam pod wodą na basenie.

Suplementy diety nie działają natychmiast, szczególnie na tak schorowany organizm jak mój, ale działają powoli i do tego budują wszystkie nowe komórki w naszym organizmie a powstaje ich ok. 2 miliony dziennie. Te nowe komórki odżywione we właściwy sposób powodują, że nasz organizm się odmładza, uodparnia na różne choroby w tym RAKA. Komórki mają tą właściwość , że z suplementów pobierają to co im do życia jest najbardziej potrzebne.

Budowanie sieci, spotykanie się ze wspaniałymi ludźmi oraz nauczycielami tego rodzaju biznesu sprawia, że chce mi się od nowa żyć i dzielić się swoją wiedzą, pomagać innym w odnoszeniu ich sukcesów.

To co chcę powiedzieć na koniec tego wpisu i to zapamiętaj „ NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO, ŻEBY ZACZĄĆ OD NOWA, ŻEBY PÓJŚĆ INNĄ DROGĄ I JESZCZE RAZ SPRÓBOWAĆ”

Jeśli wytrwałeś ze mną do tego momentu i masz jakieś zapytania to napisz to w komentarzu, wiadomości prywatnej lub przejdź do zakładki „Poznaj Naszą Społeczność” aby dowiedzieć się więcej o tym czym się dzisiaj zajmuję.

Pozdrawiam Cię serdecznie Zenek Filipowski

WWW.ZENONFILIPOWSKI.PL

Facebook Comments

12 Replies to “Mój pierwszy wpis”

  1. Dziękuję Zeniu za podzielenie się swoją prawdziwą historią oraz za zaufanie. Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy, bo z pewnością masz o czym pisać, posiadając tak ogromny bagaż życiowych doświadczeń.

    1. Cieszę się, że zrobiłem mój pierwszy krok na blogu. Były opory i wahania ale dzięki Twojej pomocy – ruszyło. Na pewno podzielę się z Tobą i innymi czytelnikami jeszcze wieloma moimi przeżyciami. Pragnę jednak dzielić się tym co aktualnie doświadczam. Pozdrawiam. Zenek

  2. Zenonie piękna historia, pochodzę z niedalekich Twoich rodzinnych okolic 🙂
    Masz rację, nigdy nie jest za późno, aby zacząć od nowa! A to wymówka wielu osób. Jeśli chce się coś zmienić w swoim życiu, można zawsze, bez względu na wszystko. Czekam na kolejne wpisy, kolejne inspirujące historie. Pozdrawiam 🙂

    1. Niedaleko to znaczy skąd?
      Cieszę się, że podoba Ci się moje motto, umieszczone także na mojej wizytówce.
      Większość moich znajomych i przyjaciół to ludzie w moim wieku, którzy nie znają się na internecie ani nie mają komputera. Swoim hasłem , że nigdy nie jest za późno…, pragnę ich zachęcić do nauki o komputerze i internecie itd.
      Softmarketing temu sprzyja i można połączyć naukę z zarabianiem.
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam Cię Natailio. Zenek

  3. Twoja historia Zeniu jest na prawdę bardzo interesująca i piękna. Jestem wdzięczna, że się nią podzieliłeś. Jestem pewna, że da do myślenia wielu ludziom stwierdzenie, że w życiu nigdy nie jest na nic za póżno. Pozdrawiam i czekam na więcej wpisów

    1. A myślałem, że nikt nie zechce czytać mojej historii. Oczywiście napisałem ją w wielkim skrócie. Na pewno do niektórych zdarzeń będę wracał w przyszłych wpisach.
      pozdrawiam Zenek

  4. I to jest postawa godna pochwały, Zenonie. W życiu nigdy nie jest za późno, by zacząć. Podziwiam w Tobie radość życia, choć ono Cię nie oszczędzało. Czekam na kolejne wpisy. Jeszcze raz gratulacje za pierwszy wpis.

  5. Dziękuję Zenonie za piękną historię twojego życia. Nie wiedziałam, że masz tyle wiedzy i tyle wpaniałych rzeczy w życiu osiągnąłeś. Jesteś wielkim budowniczym przed którym na pewno jest wiele sukcesów do zdobycia. Pokazujesz swoim przykładem, ze na dobre zmiany dla naszego zdrowia nigdy nie jest za późno. Trzymam za ciebie kciuki

      1. Piękna historia Zenon. Podziwam Twoj optymizm mimo przeciwności losu ,chęć do życia i działania.Ja zastanawiałam sie czy nie jest za pozno zaczynać uczyc sie czegoś nowego, ale dzieki Tobie jeste pewna , ze nie . Upewniłeś mnie , że jestem w dobrym miejscu.Dziekuje za inspiracje!

        1. Bożenko.
          Na pewno jesteś w dobrym miejscu. Nigdy nie jest za późno , aby zacząć coś od nowa. Można zmienić swoje życie i jeszcze raz spróbować. Chętnie na ten temat mogę porozmawiać.
          Zrób swój pierwszy krok. Podziel się nim a chętnie Ci pokibicuję na nowej drodze.
          Pozdrawiam i życzę powodzenia
          Zenek Filipowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *