Wizjonerzy

Donald Trump – Tylko wizjoner, jakim na pewno jest Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, Donald Trump, mógł przewidzieć, że moim wielkim marzeniem jest choć raz być na Hawajach.
Ha. Ha.   Niestety z uwagi już na mój wiek oraz zdrowie , taka eskapada   wydaje się nie możliwa. Ale podoba mi się taka wizja

Donalda Trumpa podziwiam już od dawna. Kiedy stanął w szranki o urząd prezydenta byłem jego gorącym sympatykiem i życzyłem mu powodzenia. Człowiek, który mając miliardy , zbankrutował a następnie potrafił odbudować swój majątek i jeszcze go pomnożyć (mówimy o miliardach), jest dla mnie przykładem godnym podziwu. Więc życzę mu dalszych sukcesów, w odbudowie zadłużonego majątku USA. Wierzę , że potrafi tego dokonać.

W Stanach Zjednoczonych, ludzi którzy potrafią zdobyć bogactwo , poprzez pracę , bardzo się ceni. Nie ma tram zazdrości, tylko jest podziw dla takiej osoby. Godne do naśladowania.                                                       Jednak u nich nie było rozbiorów, potem hitlerowców a na końcu komuny. To wszystko wpłynęło na sposób myślenia polaków, często bardzo nie godny.

Donald Trump jest przyjacielem Roberta Kiyosakiego, z którym wspólnie napisali książkę „Dlaczego chcemy, abyś był bogaty”. Jeśli ktoś ludziom tak życzy to musi być  ”kimś”, kto ma jakąś wizję przyszłości.
Ja jestem sympatykiem i  czytelnikiem obu panów.
I jeszcze jedno. Donald Trump powiedział kiedyś podczas wywiadu, że jeśli jeszcze raz straci swój majątek, to znajdzie sobie dobrą firmę  działającą na zasadach marketingu sieciowego  i z nią odbuduje swój majątek. Wielu ludziom biznesu to wiele mówi. A on nawet nie słyszał o Softmarketingu.

Donald Trump w jednej ze swoich książek napisał:
„Myśl na wielką skalę: (te myśli ułożył w skrócie w poniższe hasła)

1.  Bądź dokładny.
2.  Nabierz prędkości – szybkości w działaniu.
3.  Koncentruj się, bądź stale skupiony.
4.  Patrz na rozwiązanie, a nie na problem.
5.  Patrz na możliwości  – jak na szansę.
6.  Wiedz wszystko co możesz, o tym co robisz.
7.  Miej szczęście. Im więcej pracujesz, tym masz więcej szczęścia.
     Kochaj to, co robisz ! Żyj z pasją !
8.  Uważaj siebie za zwycięzcę ! Traktuj problemy jako wyzwanie.
9.  Bądź mądry ! Otwarty na pomysły. Odnoś sukcesy a będziesz szczęśliwy.
     Skup się na tym co robisz.
10.Nigdy się nie poddawaj ! Poniesiesz porażkę tylko wtedy gdy zrezygnujesz.
      Ci,  co rezygnują,  to największe ofermy świata.
      MYŚL O WIELKICH RZECZACH.

 

Innym wizjonerem według mnie jest a właściwie był Lech Wałęsa.
W latach 80 tych XX wieku powołał w krótkim czasie olbrzymią organizację, pod nazwą Solidarność (oczywiście nie sam), i stanął na jej czele.  Za swoje zasługi, otrzymał nagrodę Nobla.
Był uznawany, podziwiany, szanowany przez największych tego świata jak:
Jan Paweł II. Królów i królowe. Prezydentów i rządy wielu krajów, przedstawicieli największych organizacji na świecie . Był kochany przez wielu Polaków a przede wszystkim przez 10 milionową rzeszę ludzi z Solidarności.
Pod koniec lat 80 tych doprowadził do poddania się przez rządzących i do totalnego zwycięstwa w wolnych wyborach.

Został Prezydentem Rzeczpospolitej Polski.
I stała się rzecz niebywała, ale nie nowa w Polsce. W tym momencie odwrócili się od niego prawie wszyscy przyjaciele, w tym z obozu rządzącego. Popełniał wiele błędów technicznych jako człowiek niedouczony do piastowania tak wysokiego stanowiska. Zamiast pomocy, rzucano mu kłody pod nogi.
Najgorszy cios spotkał go w kolejnych wyborach, gdzie przeciwko niemu stanęli w szranki ludzie obozu władzy a więc przyjaciele. Doprowadziło to do wyboru prezydenta i rządu ludzi z byłej postkomuny.
Ta nienawiść do Wałęsy u dużej części Polaków trwa do dziś. 
Według mnie , to kwestia zazdrości, zawiści, że oto robotnik, do tego niedouczony , był prezydentem.

Dzisiaj oglądając wpisy na facebooku, łatwo zauważyć, że  Lech Wałęsa ma bardzo dużo sympatyków w naszym kraju. Za granicą jest rozpoznawalny na całym świecie. Jest zapraszany na spotkania przez wielkich tego świata, aby dzielił się swym doświadczeniem na różnych forach międzynarodowych.

Jakże przykro było słyszeć, gdy na spotkaniu z Donaldem Trumpem w Warszawie , który w bardzo gorących słowach dziękował Wałęsie za to co zrobił dla świata, rozwalając komunę – słychać było gwizdy i buczenie wrogo nastawionych do Wałęsy,  zwolenników aktualnej władzy.

Nie o politykę jednak mi chodzi tylko o wizjonerstwo Lecha Wałęsy, z czego obecni politycy władzy bardzo szydzą.
– Największym majstersztykiem Wałęsy było wyprowadzenie wojsk radzieckich z Polski. Ponieważ owiane to jest tajemnicą, to nie wiadomo jakim cudem on tego dokonał. Dzisiaj trudno zrozumieć jakim zagrożeniem dla nas była obecność wojsk radzieckich w Polsce oraz z jakimi olbrzymimi kosztami to się działo.

– Doprowadzenie władzy i przedstawicieli Solidarności wraz z przedstawicielami władz kościelnych – do okrągłego stołu, w efekcie czego nastąpiły wolne wybory, wygrane totalnie przez Solidarność.
Na czele przedstawicieli Solidarności stał oczywiście Lech Wałęsa i pod jego dyktando toczyły się obrady.

– Śmiano się z innego hasła rzuconego przez Wałęsę; Zbudujemy drugą Japonię. Japonia była w tym czasie w fazie niesamowitego rozkwitu. No i co niedowiarki? Polska dziś niewiele odbiega od Japonii , a w wielu dziedzinach ją przewyższa.
– Inne hasło: 100 000 złotych dla każdego Polaka. Czyż nie przypomina dzisiejszego 500+ , z którego taka dumna jest władza. Różnica polega na tym , że hasło Wałęsy było wędką a 500+ jest rybą. 
Za kwotę od Wałęsy ludzie mieli się zjednoczyć i wykupywać PGR-y, czy inne podupadające zakłady. Ja sam wybudowałem sporo obiektów , które nigdy nie zostały uruchomione , a sprowadzone maszyny po prostu złomowano lub sprzedawano za symboliczne grosze.
Projekt upadł, mocno wyśmiewany.
To tylko kilka przykładów z wielkiej działalności Lecha Wałęsy

Dla mnie Lech Wałęsa był i jest nadal wielkim wizjonerem.

 

Zenon Filipowski, czyli Ja. 

Nieskromnie dodam, że ja Zenon Filipowski , też jestem wizjonerem, przynajmniej w moim mniemaniu.
Kiedy budowałem, jako kierownik budowy, jakikolwiek obiekt, nieważne czy to była altana, domek jednorodzinny wielkie obiekty przemysłowe, szkoła czy hotel  a także Aquapark – to zawsze na początku musiał być projekt. Nie ważne czy to ja byłem autorem czy dostawałem gotowy projekt , to musiał się on narodzić w czyjejś głowie. To była i nadal jest wizja tego,  co ma powstać. Ktoś podjął decyzję, żeby ten projekt zrealizować. Musiał być na to fundusz, ktoś był inwestorem do tego projektu i ktoś określał termin jego realizacji.
Czyli podsumowując: była decyzja budowy, był projekt, były fundusze i był termin wykonania i realzacja.

Musiałem w pierwszej kolejności się z takim projektem zapoznać. Czasami to był stos dokumentacji a rysunki niekiedy nie mieściły się na biurku. Po zapoznaniu się z projektem, musiałem mieć wizję tego jak dany obiekt będzie wyglądał. Musiałem go zobaczyć tak jak widział go projektant. Często się konsultowaliśmy z projektantami aby nie popełnić błędów lub naprawić te , które popełnił projektant.
Kiedy już widziałem ten obiekt w głowie, znając końcowy termin realizacji trzeba było sporządzić harmonogram budowy. Wynikało z niego ilu i jakich ludzi w odpowiednim terminie , będzie nam potrzeba. Ponadto trzeba było zaplanować podwykonawców w poszczególnych branżach, odpowiedni sprzęt itd.
W trakcie budowy , prowadziłem narady ze swoimi brygadzistami i majstrami oraz narady z udziałem inwestorów, projektantów, podwykonawców, dostawców.
Materiały budowlane trzeba było sprowadzać na magazyn, gdzie czekały aż je robotnicy zabiorą do budowy. Magazyny były często większe od budowy.
Oprócz kierownictwa budowy w realizację były zaangażowane oddziały przedsiębiorstwa jak zaopatrzenie, przygotowanie produkcji, warsztaty naprawy sprzętu oraz dyrektorzy przedsiębiorstwa.

Całość była opleciona organizacjami jak Rada Zakładowa, Związki Zawodowe i organizacja partyjna i inne.
Oczywiście na budowie domku jednorodzinnego, realizowanego siłami własnymi, tych wszystkich organizacji nie było.
Do tego zorganizowany był transport ludzi do pracy autobusami zakładowymi i najemnymi a także całą baterią żuków, nysek czyli busów do przewozu ludzi i materiału.

Jakże to dzisiaj inaczej wygląda. Kierownik budowy otrzymuje gotowy projekt w komputerze. Ma tam rozrysowane krok po kroku, z gotowym harmonogramem. Na miejscu lub w pobliżu są takie sklepy jak np. Castorama, gdzie materiał dostarczany jest na dany dzień, taki jak potrzeba. Nie ma konieczności budowania wielkich magazynów przy budowach.
Praca kierownika, to nie tylko było  budowanie , zarządzanie, pilnowanie jakości i terminów ale to też ogromna praca papierkowa. Aby pobrać z magazynu symboliczną śrubkę to trzeba było dokumentu RW a przy nim kilku podpisów i pieczątek. Więc wyobraź sobie drogi czytelniku te stosy dokumentów wypisywanych każdego dnia. 
Inną sprawą była technika rozliczeń robotników tak zwane bezety. I znowu ogromna ilość wypisywania każdej czynności , którą dany robotnik czy brygada wykonywała. Trzeba tam było wpisywać dokładnie , bo zanim zostało ludziom wypłacone podlegały one ścisłej kontroli.
Był jeszcze inny temat do rozliczenia kierownika. Z każdego materiału a więc np., z każdej rolki papy, cegły czy gwoździa trzeba się było dokładnie rozliczyć, zgodnie z normami w odpowiednich katalogach. Czyli znowu ogromna masa papierów i to co kwartał. (Bezety co miesiąc)
Do tego wyobraź sobie , drogi czytelniku, że szczytem marzeń na budowie był dobry kalkulator czy maszynka do liczenia a niektóre dokumenty trzeba było wypisywać w 4, 6 a nawet 8 miu egzemplarzach.

Trochę się na ten temat rozpisałem, ponieważ zdaję sobie sprawę, że ludzie z mojego pokolenia tego nie będą czytali, bo nie znają się na Internecie, a ci co to czytają nie mogą z racji wieku, nic o tych sprawach  wiedzieć. Tamte czasy już minęły. Jesteśmy w XXI wieku z cudowną techniką, za którą ja próbuję nadążać.

Jednak czy to dawniej czy to dzisiaj całością prac na budowie koordynuje kierownik budowy.

Jako kierownik musiałem wiedzieć co na drugi dzień będzie realizowane i odpowiednio przekazać to swoim podwładnym. Robotnicy rano musieli mieć dostarczony materiał i budować a nie stać oparci o łopatę jak to zwykle się mówi o budowlańcach. Wykonują bardzo ciężką robotę, szczególnie ci co budują obiekty. Praży ich słońce, obwiewa wiatr, pada na nich deszcz a oni pracują , często na wysokościach w bardzo trudnych warunkach. Trudno uwierzyć, ale często na budowach robotnicy nie mieli się gdzie umyć, a miednica z wodą to był rarytas. Wracając do domu tacy niedomyci, zakurzeni, wysmagani wiatrem i deszczem , kiedy stanęli przed budką z piwem to od razu byli rozpoznawani. Kiedy obok stal górnik , to nikt go nie rozpoznawał, bo wybudowaliśmy mu łaźnię, ubranie miał wysuszone a do domu szedł w garniturze. Górnicy i budowlańcy po dniu spędzonym w kurzu, wapnie, cemencie musieli i lubili się napić. Często odbywało się to kosztem rodzin , bo wiadomo na jednym piwku się rzadko kończyło a żona w domu czekała i się denerwowała.

A teraz proszę się zastanowić , czy człowiek będący kierownikiem budowy w tamtych czasach nie musiał być wizjonerem?

Każdy był wizjonerem w swojej dziedzinie.

 

Marketing sieciowy

Kiedy wydawało mi się, że o marketingu sieciowym wiem wszystko a w mojej głowie miałem plany szkoleń na odległość przy pomocy wideotelefonu, co tygodniowe szkolenia dokształcające moich podopiecznych ,   a 45 sekundową prezentację Dona Failla uważałem za ideał, który zmieni życie każdemu kto to przeczyta – zetknąłem się nagle w styczniu 2017r z ideą Softmarketingu. 
Ponieważ ta idea całkowicie pokrywała się z moją wizją działania w marketingu sieciowym , to bez większego zastanawiania przystąpiłem do firmy. 

Tą firmą jest DuoLife.

Tutaj dopiero zetknąłem się na żywo z prawdziwymi wizjonerami, jakimi są prezesi firmy. W perfekcyjny sposób opracowali niesamowity plan kompensacyjny. Swoim partnerom dają szansę zarabiania na dziewięć możliwych sposobów i to już od pierwszego dnia. Aż trudno to uwierzyć.

Ja , który myślałem, że wiem wszystko o MLM , dzisiaj wiem jak mało wiedziałem i śmieję się z tych wszystkich, którzy mówią, że oni wiedzą wszystko. Dziś wiem jak mało wiedzą.

Wydawało by się, że opracowano w firmie cały program perfekcyjnie i nic już nie da się nowego wprowadzić. Ja bym dorzucił cegiełkę pod rozwagę, bo słyszałem jak jeden z prezesów powiedział, że planują poszerzyć zakres wynagrodzeń.
Jeżeli więc firma daje w nagrodę luksusowe auto za ok. 200 000 złotych , to dlaczego by nie wręczyć kluczyki do gotowego domku za powiedzmy 500 000złotych. Wystarczy dopracować szczegóły.

Firma mogłaby wybudować osiedle na 364 domki jednorodzinne, parterowe. Zasady otrzymania domku jak w planie marketingowym firmy. Ktoś kto osiągnął najwyższy poziom w strukturze kariery, może otrzymać w nagrodę klucze do domku lub bonus w wysokości 500 000zł.

Domki budowane by były według jednego projektu. Projekt obejmował by pełną symulację rozmieszczenia instalacji, wykonania poszczególnych fragmentów budowy oraz robót wykończeniowych.

Mnie się taki pomysł podoba, a Tobie drogi czytelniku?

Dziękuję Ci za to , że wytrwałeś do końca. Podziel się swoimi uwagami w komentarzu.

Pozdrawiam

Zenek

Facebook Comments

3 Replies to “Wizjonerzy”

  1. Miło mi, że popierasz syrop Mangosteen. Na pewno jest bardzo dobry. Komentarz do bloga nie jest reklamą i nie jestem Ci w stanie pomóc . Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *